WYSTAWIONE PRZEZ HDFASHION / 13 marca 2024 r

Wejdź do domu: Loewe jesień-zima 2024 autorstwa Jonathana W. Andersona

Na jesień-zimę 2024 Jonathan W. Anderson składa hołd pracom Alberta Yorka, zamieniając przestrzeń wystawową w typowy brytyjski dom i celebrując obecną chwilę życia.

Loewe to potentat w branży skórzanej, dlatego w kolekcji znalazły się efektowne, drapowane bluzki typu nappa, puszysta futrzana bluza z kapturem i skórzane kurtki lotnicze. W kolekcji znalazła się poprawiona wersja bestsellerowej torby Squeeze. Zabawny i odważny, kultowy dodatek przeszedł artystyczną metamorfozę, ozdobiony niebiańskimi ptakami lub psem, haftowanymi mikrokoralikami.

Jonathan W. Anderson uwielbia bawić się pojęciem płci, stąd mnóstwo wyjątkowo długich palących marynarek lub fraków, kiepskich spodni i piżam. Za kulisami zauważył, że książę Harry był jednym ze źródeł jego inspiracji i że zawsze musiał się przebierać na zajęcia w internacie. W każdym razie nikt poza członkami rodziny królewskiej nie nosi podobnych strojów, więc wyzwaniem było sprawienie, aby pasowały one do nowego kontekstu mody. Cóż, udało się, kawałki wyglądały nieodparcie Loewe.

Wszyscy wiedzą, że Jonathan W. Anderson ma pasję do sztuki. Było więc dla niego rzeczą naturalną, że przekształcił swoją przestrzeń wystawową przy Esplanade Saint Louis, na dziedzińcu Château de Vincennes, w galerię improwizowanej sztuki, w której zaprezentowano osiemnaście małych, ale intensywnych obrazów olejnych Alberta Yorka. Amerykański malarz znany był ze skromnych przedstawień idyllicznych pejzaży i martwych natur kwiatowych (jednym z jego największych fanów był Jackie Kennedy Onnasis) i, jak na ironię, jest to jego pierwsza i najobszerniejsza wystawa w Europie kontynentalnej. Anderson w swoich notatkach z występów zacytował także słynnego artystę, który powiedział kiedyś: „Żyjemy w raju. To jest Ogród Edenu. Naprawdę. To jest. To może być jedyny raj, jaki kiedykolwiek poznamy”. Powinniśmy więc celebrować życie tak długo, jak mamy przywilej istnienia, a ubiór powinien nam pomóc cieszyć się obecnością i byciem tu i teraz.

Spektakl, niczym zaproszenie do prywatnego domu, zawierał wiele typowo domowych nawiązań. Gobeliny kwiatowe i roślinne z klasycznego brytyjskiego salonu stały się wzorami na sukniach, koszulach czy spodniach. Ukochany pies pojawił się w formie mozaiki na rzeźbionej krótkiej sukience w kształcie litery A (małe, misterne koraliki miały imitować kawior, ulubioną przystawkę bogatych). Nie zabrakło także mocnych iluzji wizualnych: sukienek z wzorami imitującymi skórę strusia, która niemal wyglądała jak prawdziwa egzotyczna skóra. Inne trompe l'oeil obejmowały tartany: krata dosłownie wtapiała się w pokrojony w mille-feuilles szyfon, zyskując dodatkową materialność 3D, a kołnierze płaszczy ozdobiono czymś, co wyglądało na futro, ale w rzeczywistości były rzeźbami w drewnie. Natomiast duże klamry, zwykle funkcjonalne, pełniły funkcję przyciągającej wzrok dekoracji wieczorowych sukni o zmysłowych krojach i zamszowych topów. Więcej niż zwykły dodatek, ale dzieło sztuki.

 

Tekst: LIDIA AGEEVA