WYSTAWIONE PRZEZ HDFASHION / 2 marca 2024 r

Gucci FW24: triumf klisz

Kolekcja FW24 stała się trzecim kombinezonem i drugim gotowym do noszenia zaprojektowanym przez Sabato De Sarno, więc mamy wystarczająco dużo, aby stwierdzić, czy nowy Gucci sprawdził się. Odpowiedź brzmi: nie, nie – i jest to już całkowicie oczywiste. Jest też całkowicie jasne, że jeśli jest coś wartego omówienia w związku z nową kolekcją, to właśnie o przyczynach tej twórczej nieudolności.

Spójrzmy prawdzie w oczy – nie ma nic szczególnie złego w tym, co robi De Sarno. Kolekcja jest wykonana dość profesjonalnie, a nawet ma w sobie odrobinę śmiałości – byłaby idealna dla jakiejś czysto komercyjnej marki, która nie pretenduje do kształtowania mody. Gdyby De Sarno dołączył do Gucci po Fridzie Giannini, wszystko byłoby w porządku, ale zastąpił Alessandro Michele, który przewodził rewolucji modowej, kształtował współczesną modę w popularnych teraz kategoriach i uczynił z Gucci okręt flagowy tej rewolucji. W ten sposób De Sarno dołączył do Gucci w szczytowym momencie swojej historii – tak, nie na samym szczycie, ale wciąż na mocnej pozycji, i to było wyzwanie, któremu się nie udało.

Co tym razem widzieliśmy na wybiegu? Mikrokombinezony i mikroszorty, obszerne kurtki, płaszcze czy kardigany w groszki, noszone bez spodni – a wszystko to albo z wysokimi butami, albo z ogromnymi platformami (co de Sarno najwyraźniej postanowił stworzyć swój własny, popisowy element). Mikro coś z dużymi, ciężkimi, długimi płaszczami i trenczami, sukienkami typu slip, z koronką lub bez, z rozcięciem lub bez, ale wciąż z tymi samymi wysokimi butami. Swetry i płaszcze obszyte czymś w rodzaju błyszczącej świecidełka choinkowego lub błyszczących cekinów – a ten wiszący połyskujący świecidełka był, jak się zdaje, jedyną nowością nowego dyrektora artystycznego. Wszystko inne w tej kolekcji wydawało się całkowicie zamazane w stosunku do poprzedniej – a co ważniejsze w przypadku wielu innych, stworzonych przez innych ludzi.

Z drugiej strony, tę błyszczącą świąteczną świecidełkę widzieliśmy już wielokrotnie w kolekcjach Dries van Noten – także na tych samych dużych, długich płaszczach. Te wysokie botki, nawet z podobnymi majtkami/miniszortkami i kardiganami, widzieliśmy w legendarnej kolekcji Prada FW09, a te halkowe sukienki z kontrastową koronką pochodzą bezpośrednio z kolekcji Phoebe Filo dla Celine SS2016. I byłoby dobrze, gdyby Sabato de Sarno umieścił wszystkie te odniesienia w jakiejś własnej, oryginalnej koncepcji, przetworzył je poprzez jakąś własną wizję i osadził w swojej własnej estetyce. Ale nawet jeśli ma pewne umiejętności, na których najwyraźniej opiera się jego kariera, nie ma wizji i pojęcia o Gucci jako nowatorskiej marce modowej.

Więc co my tu mamy? Znajduje się w nim zbiór modowych klisz, w którym można odnaleźć wszystkie aktualne trendy, zebrane i całkiem zgrabnie ułożone. Jest raczej wykastrowany, elegancki wygląd, który wygląda jak próba wyeliminowania Michele i ożywienia Forda. Istnieje ustalona i dość spektakularna paleta barw z przewagą nasyconych odcieni czerwieni, zieleni, terakoty i grzybów. W sumie istnieje głęboko pochodna, ale dobrze ułożona kolekcja komercyjna, w której Gucci niewątpliwie pokłada wielkie komercyjne nadzieje – prawdopodobnie całkiem uzasadnione. Jednak w tej kolekcji nie ma nic, co definiuje modę, daje nam wizję nas samych w dzisiejszym świecie, chwyta za serce i przyspiesza bicie serca. Z drugiej strony być może ambicje Gucciego nie sięgają tak daleko – a przynajmniej nie w tej chwili. Być może przewaga stylu nad treścią stanie się nową rzeczywistością w modzie – ale jeśli tak się stanie, mamy nadzieję, że nie potrwa to długo.

 

Tekst: Elena Stafyeva